środa, 14 listopada 2012

Imagin cz. 14

Gdy już pogadaliście i obejrzeliście chyba wszystkie filmy jakie Harry miał w domu zaproponowałaś Niallowi i jak się okazało Julii nocleg. Byłyście z J już zmęczone więc poszłyście położyć się do sypialni, a chłopcy mieli spać na kanapie. Nowa dziewczyna Nialla była bardzo sympatyczna aczkolwiek skryta w sobie. Gdy już miałaś zasnąć usłyszałaś szloch.
-Hej! Jul, co się stało? -zapytałaś
-Świat mi się wali na głowę. -odpowiedziała szczerze
-Ciii...spokojnie wszystko będzie dobrze. -powiedziałaś głaszcząc ją po plecach. -Coś się konkretnego zdarzyło?
-I tak i nie...
-Powiedz mi. Chodzi o Nialla?
-Niall jest chyba najlepszym co mi się w życiu do tej pory przytrafiło. Niepotrzebnie obciążam go swoją gnębiącą obecnością...
-Nie mów tak! Przecież on jest w ciebie wpatrzony jak w obrazek.
-Nie chcę go zamęczać...
-No cóż. Widzę, że czeka nas obie ciężka noc. -powiedziałaś ze smutkiem. Mogłyście rozmawiać swobodnie, chłopcy niewiele co rozumieli po Polsku...
-Moje życie to po prostu pasmo porażek. Jeśli już mam się zwierzać to to zrobię. Moja rodzina w Polsce nie jest beznadziejna. Rodzice cały czas się kłócą, tata miał kilka kochanek. Pamiętam ten strach przed jego powrotem do domu bo wieczorami się spijał i bił mamę, a potem i mnie. W ten sposób mama straciła moją siostrę. Ten chuj zrzucił ją ze schodów, gdy była w siódmym miesiącu. Urodziła małą martwą. To była dla niej trauma, ale miesiąc w szpitalu na obserwacji był jej wybawieniem bo ten stary tam nie chodził. W tym czasie mieszkałam u babci, ale ona ukrywała przed mamą raka żeby nie obarczać jej swoimi problemami i zmarła niedługo potem. Nigdy nie miałam przyjaciół. Nie chodzi o to, że chodziłam brudna, chuda czy w łachmanach. W domu zawsze było dużo pieniędzy. Gdy ojciec się nie spijał to gwiazdka była codziennie. Markowe ubrania i różne duperele. Mieliśmy wielkie, ładne mieszkanie. Dwa samochody. Nikt, absolutnie nikt nie domyślał się co tak naprawdę dzieje się za drzwiami naszego domu...
Chodziłam cały czas smutna, nie umiałam nikomu zaufać. Bałam się przyjaźni, bałam się miłości. Gdy babcia umarła byłam pewna, że to dlatego, że za słabo ją kochałam...tak mi wmawiał ojciec, a miałam wtedy zaledwie 9 lat więc wierzyłam w jego słowa. Z czasem jednak zaczęłam go nienawidzić. Za to, że nie mogę żyć tak jak inni. -jej historia cię zszokowała. Ty miałaś w życiu wszystko, a ona...taki koszmar. Mówiła jednak o tym twardo. Bez emocji.
-Odkąd skończyłam 13 lat zbierałam każdy grosz na wyjazd. Brałam dorywcze prace, sprzedawałam niepotrzebne rzeczy. Gdy zebrałam odpowiednią sumę postanowiłam wyjechać na dwumiesięczny kurs językowy do Ameryki. Byłam pewna, że dzięki takiemu doświadczeniu lepiej dam sobie radę z późniejszym wyjazdem na stałe. W kursie było również wspomniane, że otwiera on większe możliwości przed tymi, którzy chcieliby wyjechać na stypendium za granicę. Zawsze świetnie się uczyłam więc pomyślałam, że miałabym szansę. Nie wiem jakim cudem ojciec się zgodził na ten wyjazd. Nie chciałam zostawiać z nim mamy samej ale nie miałam wyjścia. Wiele razy namawiałam ją do ucieczki ale była nieugięta. No, a podczas wyjazdu poznałam Nialla. Byliśmy na wycieczce na plan filmowy na środku pustyni, a tam przez kilka dni mieliśmy mieć takie jakby dni reżysersko-aktorskie. Chłopacy kręcili tam wtedy teledysk mający promować trzeci album i przy okazji nagrywali film o swoim życiu, który powstawał już kilka miesięcy. Niektóre dziewczyny się bardzo emocjonowały, ale ja ich nie znałam. Nigdy nie interesowałam się muzyką ani takimi sprawami. Chyba dlatego tak bardzo się z Niallem zaprzyjaźniliśmy. Gdy wróciłam do domu przeżyłam załamanie. Wyjazd był wspaniały. Poznałam świetnych ludzi i poczułam, że wcale nie trzeba żyć tak jak ja. W ciągłym oczekiwaniu na kolejny łomot. Nie widziałam wyjścia z tej sytuacji. Tęsknota za Niallem, który tak bardzo kojarzył mi się z tymi jedynymi normalnymi chwilami w moim życiu była ogromna. Chciałam o nim zapomnieć. Nie wierzyłam, że mogę uciec jakoś od tego wszystkiego, że mogę coś zmienić. Czułam się tak bezsilna, że samobójstwo wydawało się wybawieniem. Gdy zobaczyłam N po obudzeniu byłam pewna, że umarłam. Tak bardzo chciałam umrzeć. Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. Wiem, że gdybym się zabiła zniszczyłabym jego życie, ale czasami mam wrażenie, że i tak to zrobię. Taka osoba jak ja. Po takich przeżyciach nie ma szans na normalne życie. Więc dlaczego miałabym zabierać tę szansę Niallowi, który jest najwspanialszym człowiekiem jakiego spotkałam?
-Ani twoje odejście ani tym bardziej samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Niall przestanie cierpieć dopiero, gdy ty przestaniesz się katować. Masz prawo do szczęścia i miłości tak samo jak każdy inny człowiek. Nie odpowiadasz za swojego ojca ani mamę.
-Tak bardzo chciałabym ją wyciągnąć z tego bagna...
-Więc zabierz ją do Londynu! 
-Ona nie przyjedzie. Wciąż wierzy, że on się jeszcze zmieni.
-W takim razie pojedź do niej i daj jej ostatnią szansę. Powiedz, że może wybrać - zostanie wierna człowiekowi, który nigdy jej nie kochał i nie miał do niej szacunku tym samym tracąc ciebie, albo rozpocznie nowe życie i odzyska córkę.
-Naprawdę wolę nie wiedzieć co by wybrała...
-Musisz dać jej chociaż szansę. Bez twojej pomocy nie da rady.
-Ale ja sama potrzebuję pomocy...-w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Widziałaś, że czuła się zagubiona i bardzo chciałaś jej pomóc. Ty miałaś wszystko. Kochającą rodzinę, dom, do którego wracasz bez obaw i siłę, którą to ci dawało. Siłę do działania, wiarę w siebie i to, że spełnisz swoje marzenia. Jej jedynym marzeniem było to aby jej mama przestała dawać sobą pomiatać przez tyrana, w którego sidłach siedziała.
 -Możesz na mnie liczyć. -powiedziałaś.

---

Harry siedział z Niallem w salonie. Po chwili zobaczył, że jego przyjaciel jest bardzo smutny.
-Hej! Co jest? Uśmiechnij się trochę!
-Mam przeczucie, że Jul ma jakieś problemy, o których mi nie mówi. Chodzi cały czas smutna. Obarcza się całym złem tego świata...
-Nie przesadzaj. Jest trochę skryta i tyle.
-Wiem co mówię. Chodzi przygnębiona, nie sposób jej rozśmieszyć. Bardzo się o nią martwię. Wyobraź sobie, że ona wciąż ma wrażenie, że ktoś ją śledzi. Jest niespokojna, nie chce żebym zostawiał ją gdziekolwiek samą. To już nie jest ta sama Jula.
-Powinieneś z nią porozmawiać.
-Wiem ale no...to nie jest takie proste.
-Jeśli ma jakieś problemy to teraz tylko ty będziesz mógł do niej dotrzeć.


wtorek, 13 listopada 2012

Imagin cz. 13


Dla nastroju polecam Nobody Compares

Nie mogliście się uspokoić. Śmialiście się i biegliście przed siebie. Jak dobrze, że już nie męczyłaś się z tym gipsem. W ostatniej chwili wskoczyliście do autobusu. Na górze nikogo nie było. Hazza przyparł cię do barierki i zaczął całować. Czułaś się cudownie. Byłaś tutaj we właściwym czasie i z właściwą osobą. Kochałaś go, teraz już nie miałaś wątpliwości. Jakby słysząc twoje myśli Harry oderwał się od twoich ust i zapytał patrząc głęboko w oczy
-[T.I], kochasz mnie?
 -A ty?
-Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo.
-Powiedz mi.
-Twój uśmiech jest dla mnie najwspanialszym prezentem. Jesteś tak inna od tych tysięcy fanek, które chciały być ze mną być chociaż nawet mnie nie znają. Zawsze z utęsknieniem czekam na nasz czas w ciągu dnia i nawet nie wiesz jak mi smutno, gdy musimy się rozstać. Chciałbym być z tobą na okrągło. Gdybym nie mógł się z tobą nawet przyjaźnić to bym tego nie przeżył...-mówił ro wszystko bardzo poważnie i aż nie wiedziałaś co odpowiedzieć. Popatrzałaś mu tylko głęboko w oczy i powiedziałaś jedyne co nasuwało ci się na myśl. 
-Kocham cię do szaleństwa. Jesteś najlepszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła. Naprawdę, nie mogę wciąż w to uwierzyć. Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę spędzała z tobą te wszystkie wspaniałe chwile na pewno bym mu nie uwierzyła. Chciałabym mieć cię na wyłączność. Nie żałuję żadnego momentu, który z tobą spędziłam. -Przytuliłaś go mocno. Zdałaś sobie sprawę, że chcesz być przy nim ciągle. Za kulisami, ale obecna. Wiedziałaś, że niedługo jedzie w trasę po Europie. Uświadomiłaś sobie, że nie chcesz się z nim rozstawać na ten czas.
-Nie zostawiaj mnie nigdy. Proszę. -powiedziałaś niemal ze łzami w oczach
-Obiecuję. -powiedział po czym wasze wargi znowu się zetknęły.

---
-Dobra, już czas. -powiedział loczek wesoło spoglądając na zegarek. -Była dopiero 21 więc nie wiedziałaś co to za 'wyjątkowa chwila', ale bardzo chciałaś miło spędzić ten wieczór. No, w końcu 16 urodziny obchodzi się ten jeden raz w życiu! Jednak na razie nie miałaś na nic ochoty. Katie, Sonia, Grace i Eleanor, z którą zdążyłaś się zaprzyjaźnić do tego stopnia, że właściwie już nie rozróżniałyście, która nosi ubrania której zabrały cię na 'popołudnie piękności'. Po fryzjerze, kosmetyczce i zrobieniu mani i pedi kiuru chciałaś choć chwilę odpocząć od tych wszystkich atrakcji. 
-Czas na co? - zapytałaś w końcu
-Na otwarcie prezentu nr 1 od chłopaków! - wyszczerzył się Harry. No cóż, narzekać nie będę -pomyślałaś. Duże pudło wyglądało obiecująco. Delikatnie rozwiązałaś wstążkę i podniosłaś wieko. 
-Jeju! Jakie to piękne! - krzyknęłaś z wrażenia na widok cudnej, cekinowej sukienki mini, która tonęła w matowych odcieniach niebieskiego przechodzących w srebrne refleksy. Kreacja była naprawdę boska. Trafiała w twój gust idealnie. Odkrywała nogi za to miała rękawy do łokcia i ścięty dekolt. Ale w pudle było coś jeszcze! Proste, matowo czarne szpilki z czerwoną podeszwą. Pasowały do sukienki idealnie. 
-No, a tu jeszcze drobiazg ode mnie. - pokazał urocze dołeczki i podał ci nieduże pudełeczko. Wyjęłaś z niego cudowną, srebrną bransoletkę z zawieszką H na delikatnym łańcuszku. 
-Jest wspaniała. Nie mam słów. W twoich oczach zakręciły się łzy. - Hazza jak zwykle znalazł najlepszą odpowiedź. Wystarczyło, że leciutko musnął twoje wargi swoimi, a już przechodziły cię ciepłe dreszcze. Nie chciałaś nigdzie wychodzić. Chciałaś zostać z nim i jak zwykle cieszyć się każdą chwilą. Hazza przeniósł cię na kanapę i położył. Całował cię dalej jedną ręką opierając się o oparcie kanapy, a drugą o poduszkę zaraz koło twojego biodra.
-Nie idźmy nigdzie. Proszę, zostańmy razem w domu. -szepnęłaś. Zielonooki całował cię jeszcze chwilę po czym powiedział z chytrym uśmiechem.
-Będzie świetna zabawa, zobaczysz. Po czym podniósł cię za rękę i lekko popchnął w kierunku łazienki. 
-Idź się przebrać. Zaraz wychodzimy.
-Ale jak to? - zapytałaś zaskoczona
-Ćśśśś...-położył palec na twoich ustach. -Niespodzianka.

Nie szykowałaś się długo. Jedynie szybko przebrałaś. Zrobiłaś lekki make-up i potraktowałaś włosy pianką nadającą objętość. Wyglądałaś nieźle. Gdy wyszłaś Harry też prezentował się świetnie. Zabójczo przystojny, jak zawsze. Zaczęłaś być zazdrosna, chociaż w sumie nie miałaś powodu.
-To, co - gotowa na podbój miasta? - zapytał ze śmiechem
-Z tobą u boku - zawsze i wszędzie! -krzyknęłaś i wyszliście

Gdy dojechaliście na miejsce nie mogłaś w to uwierzyć. Nad wejściem do najsłynniejszego klubu w Londynie świeciło się twoje wielkie zdjęcie z napisem Szczęśliwej szesnastki! ! Nie mogłaś w to uwierzyć. Zaraz jak wyszliście z auta oślepiły cię flesze. To było dziwne bo wcale nie skupiały sie na Harrym tylko na tobie! Co tu się dzieje?! - zapytałaś się w myślach
W środku było mnóstwo baloników w kolorze twojej sukienki. Zresztą, wszystko - cały wystrój - był pod kolor! Było tam mnóstwo ludzi. Większość kojarzyłaś, sama się dziwiłaś jak wielu z nich znałaś osobiście. Wszyscy składali ci życzenia, a ty starałaś się znaleźć chwilkę na chociaż krótką pogawędkę z każdą osobą. To było zadziwiające jakie narosło wokół ciebie zainteresowanie.
Gdy zobaczyłaś jak twój książę z bajki łasi się na drinka złapałaś go za ramię i stanowczo powiedziałaś - Hola, hola! Dla ciebie to impreza bezalkoholowa o ile chcesz jeszcze mnie dzisiaj pocałować.- popatrzył na bar po czym na ciebie i od razu dał ci buziaka. -Cóż, powiem szczerze, że co jak co ale twoje usta są lepsze niż jakikolwiek alkohol. -Wplotłaś dłonie w jego loczki przyciągając go do siebie po czym słodko się pocałowaliście.
Po trzech godzinach byłaś już dość zmęczona o czym powiedziałaś Hazzie, a on od razu wskazał ci tylne wyjście.
Uciekliście tam jak dzieci chowając się przed paparazzimi. Gdy byliście już z powrotem u Hazzy zdjęłaś buty i rzuciłaś się na łóżko. Spałaś już u niego kilka razy zawsze jednak tylko się tuliliście. Nigdy nic nie zaszło dalej. Odpowiadało ci to, ale czułaś się gotowa na ten następny krok. Co oczywiście nie znaczy, że sama chciałabyś go prowokować. 


Harry wszedł do sypialni wpół rozebrany. Miał na brzuchu niezły kaloryfer, chociaż po jego drobnej budowie z pewnością nikt by się tego nie spodziewał. Tak, czy tak czułaś się przy nim jak ktoś kruchy i delikatny bo tak cię właśnie traktował. I bynajmniej nie miałaś mu tego za złe.
-Pomógł byś mi? - zapytałaś wstając i odwracając się do niego plecami. Chodziło ci oczywiście o rozpięcie zamka w sukience, ale o tym, że loczek nie widział cię nigdy w samej bieliźnie (a tego dnia jak na złość założyłaś najbardziej seksowny komplet!) pomyślałaś dopiero wtedy, gdy sukienka osunęła się po twoich nogach w dół. Gdy podniosłaś ją i szybkim krokiem udałaś się do szafy ją zawiesić poczułaś czyjeś ciepłe dłonie w talii. O nie...właśnie tego się obawiałaś. Dziękowałaś Bogu, że zabroniłaś swojemu kocurowi dzisiaj pić. Odwrócił cię w swoją stronę i przyciągnął do siebie kładąc głowę w zagłębieniu pod twoją szyją. 
-Hej! Serce ci zaraz z piersi wyskoczy! -powiedział po czym lekko pocałował zaczerwienioną okolicę tatuażu. Przejechałaś dłonią po balonikach na jego piersi. 
-To ty tak na mnie działasz. -zaśmiałaś się po czym poddałaś jego długim pocałunkom. 
Sama nie wiedziałaś kiedy ale leżałaś na łóżku, a Hazza całował cię po brzuchu schodząc coraz niżej. Gdy zsunął lekko twoje majtki w dół nie czułaś strachu. Ale on tylko się zaśmiał po czym pocałował cię w mostek i oboje się wyszczerzyliście.
Wstałaś z zamiarem udania się do łazienki na szybki prysznic po czym nasunęła ci się pewna myśl i stwierdziłaś -Hmmm...tobie też chyba przydałoby się odświeżenie...
Hazza jakby tylko na to czekał rzucił się do łazienki. Nie wstydziłaś się przy nim wcale. Nagła panika minęła. Śmialiście się i oblewaliście nawzajem płynami z kolorowych butelek. Teraz to wydawało ci się oczywiste. Żadne z was nie było skrępowane. Tuliliście się i całowaliście oblewani strużkami wody płynącymi rześko z sufitu. 
Nagle usłyszeliście dzwonek do drzwi. Harry wyskoczył z kabiny owijając się ręcznikiem. Ty nie mogłaś opanować się ze śmiechu. Ale zaraz, zaraz...a jeśli to twoi rodzice? I otworzy im mokry Harry owinięty tylko ręcznikiem w pasie?! Szybko wytarłaś się i wskoczyłaś w za duży szlafrok Hazzy. Cóż - lepsze to niż nic. Gdy usłyszałaś jakieś głosy byłaś już prawie pewna klęski. Postanowiłaś wyjść odważnie zdarzeniom naprzeciw, gdy w drzwiach zobaczyłaś...Nialla i tę jego dziewczynę! Wyglądali na bardzo skrępowanych. Oni i Hazza stojący po drugiej stronie drzwi. 
-Chyba przychodzimy nie w porę...-powiedział Niall z zamiarem odwrotu ale zatrzymałaś go niepohamowanym wybuchem śmiechu. Zdecydowałaś, że trzeba rozluźnić atomsferę. 
-Ależ nie! Chodźcie śmiało, uratowaliście mnie właśnie przed zamydleniem oczu na śmierć. - tutaj popatrzałaś wymownie na Harrego i zaprosiłaś ich gestem do środka. - Zaczekajcie sekundkę, tylko się przebiorę i niewiele myśląc wskoczyłaś z powrotem do łazienki. Założyłaś ulubioną pidżamę - krótkie spodenki wiązane na wstążeczkę i uroczą bluzeczkę na co narzuciłaś jeszcze bluzę z futerkiem. Wytarłaś włosy i zwinęłaś je w nieogarnięty kok po czym szybko wklepałaś w twarz krem.
-No, dobra. Jestem gotowa. -zaśmiałaś się wchodząc do salonu po czym popatrzyłaś na Harrego kręcącego się po kuchni w ręczniku.
-Harry, zboczuchu! Takie widoki zostaw dla mnie. Naszych gości mogą one niekoniecznie cieszyć. -posłałaś mu wrogie spojrzenie.
-Już idę coś na siebie włożyć królewno. -powiedział dając ci całusa i tym samym muskając twarz mokrymi loczkami. Zrobiło ci się smutno. Może następnym razem jednak zdecydujecie się na coś więcej? A właściwie ty zdecydujesz...

---

Przesłodziłam, ale i takie muszą być czasem imaginy =3 Szykuję coś naprawdę złego więc muszę najpierw trochę posłodzić. Wybaczcie. =P

poniedziałek, 12 listopada 2012

Imagin cz. 12



Harry wysłał ci jak zwykle sms'a co do miejsca i czasu waszego spotkania. Tym razem miałaś szukać go w nando's, gdzie jadł lunch z chłopakami. Jednak, gdy dotarłaś na miejsce bar stał wręcz pusty. No, gdzie oni się podziali? -pomyślałaś po czym postanowiłaś działać. Zapytałaś dziewczynę z obsługi czy nie widziała uśmiechniętego chłopaka w brązowych loczkach otoczonego grupką kolegów. 
-Tak, tak był tutaj. Poszedł na zaplecze. - na zaplecze? Co to ma znaczyć? Chociaż cóż, Harry miał różne dziwne pomysły... -Idź w tamtą stronę. -dodała dziewczyna po czym wskazała ci kierunek. 
-Kierując się prosto drogą podaną przez dziewczynę, gdy nagle ktoś zasłonił ci od tyłu oczy. Nie poznawałaś tych dłoni. To z pewnością nie był Hazza. Zaczęłaś się bać i szamotać. Druga osoba złapała cię za kostki w ten sposób cię unieruchamiając. Czy to był jakiś żart?
Czułaś, że niosą cię po schodach w górę, twoje serce szamotało ci się w piersi tak, że byłaś pewna, że zaraz z ciebie wyskoczy. Nagle wynieśli cię na świeże powietrze. Pod stopami poczułaś ziemię. Wewnętrznie przygotowywałaś się do najważniejszej walki w twoim życiu, gdy napastnik delikatnie zabrał dłonie od twojej twarzy i usłyszałaś głośny krzyk: 

NIESPODZIANKA!!!


Nogi się pod tobą ugięły. Przed tobą stali twoi roześmiani przyjaciele i rodzina nie zdający sobie najwyraźniej sprawy z tego, że myślałaś, że to ostatnie chwile twojego życia.
Przygotowali wspaniałe przyjęcie w ogródku na dachu nando's, w którym zwykle odpoczywał personel lokalu podczas przerwy śniadaniowej. Do krzaczków dookoła dachu poprzywiązywanych było mnóstwo baloników w pastelowych kolorach. Wszędzie były niskie stoliki załadowane specjałami nando's, a przy nich leżały kolorowe pufy. Po bokach stały głośniki, z których wypływała przerobiona wersja 'Happy Birthday' w wydaniu chłopców. Naprzeciwko ciebie stał niski, biały stolik, a na nim ogromny tort w kształcie 16, dookoła którego stały lukrowe figurki wszystkich ważnych dla ciebie osób. Dookoła tortu stali właśnie oni. Śmiali się i robili ci zdjęcia bez opamiętania, a właściwie pewnie cię nagrywali żeby potem pochwalić się swoim genialnym pomysłem (właściwie czyj to był pomysł?!) na wszystkich możliwych portalach społecznościowych.

Z pewnością zrobiłaś się biała jak ściana. Cała krew odpłynęła ci z twarzy. Harry, który wynurzył się z zza tortu chyba postanowił coś na to poradzić bo podbiegł do ciebie krzycząc 'Wszystkiego najlepszego moja piękna!' i głęboko cię pocałował natychmiastowo uruchamiając wszystkie mięśnie twojej twarzy.

-Matko! Dziękuje wam! Jesteście wspaniali! Całkowicie zapomniałam o tych nieszczęsnych urodzinach. Ale mam prośbę do organizatora : czy następnym razem mógłbyś jednak nie symulować mojego porwania doprowadzając mnie do stanu przedzawałowego? - tutaj spojrzałaś znacząco na Hazzę, a on tylko odpowiedział skruszony - Nie widziałem innego sposobu na całkowite zaskoczenie.  - odwzajemniłaś wtedy jego pocałunek z miną mówiącą 'Ty głuptasie! Przecież wiesz, że i tak cię kocham!' Wtedy wszyscy do ciebie podeszli i zaczęli dopychać się trzymając w dłoniach kolorowe pudełka. 
-Hej! Hej, spokojnie. [T.I] jest tylko jedna i się nie rozerwie. - powiedział loczek i sprawnie ustalił kolejkę. Było ci dość niezręcznie ale 'jak trzeba to trzeba' pomyślałaś.
Wśród gości tego przyjęcia-niespodzianki było wiele osób, które ostatnimi czasy zaniedbywałaś. Nikt jednak nie miał ci chyba tego za złe. W końcu wiele się działo. 
Josh, Annie, Peggi, Rebecca. Grace z rodzicami - ciocią Chloe i wujkiem Samem, twoi rodzice i...O jeju! Sonia! Najlepsza przyjaciółka z Polski. Znałyście się od malutkiego...
-Sonia! Matko! Skąd tu się to wzięłaś! Widzę, że mój loczek naprawdę się spisał. -popatrzyłaś zalotnie na Hazzę po czym rzuciłaś się w objęcia dziewczyny. 
-Dzwoniłam żeby cię uprzedzić głupku! Mama znalazła w Londynie pracę na wakacje i zgodziła się żebym jechała z nią. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Gdy do mnie zadzwonił myślałam, że zemdleję. Pamiętasz jak gadałyśmy w Polsce o tym, że kiedyś będą naszymi mężami? Wiedziałyśmy, że to niemożliwe, a jednak...-mrugnęła porozumiewawczo okiem
-Nikt tu nie mówił o małżeństwie! -krzyknęłaś jak zwykle o ton za głośno po czym głupkowato się zaśmiałaś -A ty nie marzysz już o swoim blondynie? - zapytałaś po chwili powracając do tamtych miłych wspomnień
-Myślę o nim cały czas. Żałuję, że musiał zostać w Polsce. - od razu ją zrozumiałaś i obie wybuchnęłyście śmiechem
Oliwii i Sandry nie było. Harry mówił, że nie mógł się do nich dodzwonić. Cóż, szkoda.
Potem podeszły do ciebie chłopaki. A właściwie zostali pogonieni przez zielonookiego bo byli potwornie zajęci zabawą z twoimi braćmi. Jeju, oni naprawdę kochają dzieci - pomyślałaś. Wyglądali uroczo. Ubrali się pod kolor niczym na występ. Przy Zaynie stała Perri, przy Louisie Eleanor, a przy Niallu...no właśnie, kto to był?
Dziewczyna była naprawdę śliczna. Ciemne loki spływały jej po plecach. Uśmiechała się nieśmiało. Nialler czule obejmował ją w talii. Hazza wspominał ci, że jakieś dwa tygodnie temu coś stało się dobrej przyjaciółce Nialla, którą poznał podczas kręcenia klipu, gdy spali na campingu na środku pustyni. Bardzo się polubili, ale Niall zarzekał się, że to tylko przyjaźń. Ona jednak tak bardzo za nim tęskniła, że postanowiła rzucić się w ogień. Straszne! Zastanawiałaś się wtedy co ty byś zrobiła gdybyście musieli się z Hazzą rozstać. Gdy on uważał by to za coś normalnego, a ty oszukiwała się, że przecież nic wielkiego między wami nie było żeby potem tak cierpieć...Chyba nadszedł czas na przyznanie przed sobą, że całkowicie się od niego uzależniłaś. Nawet w tak krótkim czasie. Przecież ta dziewczyna i Nialler też nie znali się długo. Miłość uzależnia szybko i bardzo trudno się z niej wyleczyć...
Zamyśliłaś się tak, gdy Lou dał ci buziaka w policzek co powtórzyli potem wszyscy chłopcy. To było bardzo miłe ale już zaczynała cię boleć ta strona twarzy więc ucieszyłaś się, że jest ich tylko czterech. 
-A my mamy dla ciebie wspólny prezent. - wyszczerzył się Lou. Go jak dotychczas znałaś najlepiej. 
-Ale nic więcej nie zdradzimy bo to część niespodzianki. - puścił oko Liam - I radzimy ci założyć to - Zayn podał ci wielkie pudło -Ale masz je otworzyć dopiero, gdy Harry cie o to poprosi. -dodał po chwili
-Dobra - uśmiechnęłaś się do nich szeroko. -Chociaż od dziś zacznę na prawdę mieć lęki przed niespodziankami. -dodałaś i wszyscy zaczęli się śmiać.
Po godzinie świetnej zabawy w tym i tak dość kameralnym gronie Harry pożegnał wszystkich w twoim imieniu dodając tajemnicze 'Do zobaczenia'. Co on kombinował? 
-Pa kochanie! - powiedziała mama wychodząc i jednocześnie zabierając Zaynowi małego Max'a, któremu najwyraźniej bardzo spodobało się blond pasemko chłopaka.- Jeszcze raz wszystkiego najlepszego słońce. 

Zostaliście na dachu sami z Hazzą. 
-No dobrze, teraz czas na prezent ode mnie. -powiedział po czym otworzył nieduże pudełko z otworami, którego nie wiedziałaś czemu ale wcześniej nie zauważyłaś. I wyjął z tego pudła - tak! Malutkiego, puszystego, białego kocurka. Maleństwo miało zawiązaną na szyi czarną wstążkę i wyglądało po prostu ślicznie. Kociak mieścił się w dłoni. -Chciałbym aby ci mnie przypominał. No wiesz, te loczki. - Hazza uśmiechnął się słodko po czym klęknął na jedno kolano i trzymając zwierzątko w dłoniach zapytał:
-Będziesz moją kocicą? -robiąc słodką minę, która upodobniła go od razu do kotka. Roześmiałaś się i odpowiedziałaś
-Oczywiście. Od dziś będę twoją kocicą na własność. - pocałowałaś go z uśmiechem. A może to jednak go szukałaś? 


Po przyjęciu w nando's twój nowy kocur zabrał cię tam, gdzie w sumie planowaliście dzisiaj pójść. Mianowicie do salonu tatuażu. 
Twój kot ochrzczony imieniem Harry Junior siedział grzecznie na kolanach córki właściciela salonu, która była nim najwyraźniej zachwycona. 
Kwestia tatuażu nie była zbyt łatwym tematem, ale po wczorajszej rozmowie z mamą wiedziałaś, że masz jej zgodę. Obrazek był przemyślany i miał symbolizować to o czym chciałabyś zawsze w życiu pamiętać - o pogoni za marzeniami. Ponadto już zawsze będzie przypominać ci te miłe chwile spędzone z loczkiem, które bez względu jak to się dalej potoczy chciałabyś pamiętać. 
Byłaś pewna, że podobne są uczucia Hazzy bo to ile znaczyły dla niego jego tatuaże zrobiło na tobie duże wrażenie i zmieniło twój pogląd na tę sprawę.

Postanowiliście zrobić sobie te tatuaże w tym samym miejscu - tuż nad sercem.

Prawie nie bolało. Zielonooki cały czas trzymał cię za rękę. Ani jedna łza nie spłynęła po twoim policzku. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Trwało to dosłownie 10 minut bo tatuaż był malutki i nieskomplikowany.

Wyszliście z salonu trzymając się za ręce. Ty z kotem pod koszulą. Oboje czuliście się teraz lżejsi. Leccy niczym te małe baloniki, które unosiły się nad waszymi sercami. 









niedziela, 11 listopada 2012

Liebster Blog Award (WTF?) ;D

Naprawdę nigdy o tym nie słyszałam i nie mam pojęcia o co come on, ale zostałam 'nominowana' do Liebster Blog Award. 

Tutaj krótkie wyjaśnienie z bloga dziewczyny, która mnie 'nominowała':

'Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nominacji trzeba odpowiedzieć na 11 pytań. Potem ty (jako osoba nominowana) wybierasz inne 11 blogów do nominacji i im również zadajesz 11 pytań.
'

-brzmi naprawdę sympatycznie, ale jako, że jestem w blogosferze od niedawna to jak na razie nie jestem w stanie nikogo nominować :c
Więc proszę was -> jeśli macie swoje blogi to UMIESZCZAJCIE LINKI DO NICH W KOMENTARZACH to nic nie kosztuje, a zawsze 1 czytelnik więcej, co nie? ;D

No, dobra. Pytania dla mnie i odpowiedzi.
1. Ulubiona piosenka?
Mam wielki sentyment do Mine Taylor Swift.
2. Najradośniejsza chwila w twoim życiu?
Trudno powiedzieć. Jest w moim życiu wiele radosnych chwil. ;D Wybierać nie będę bo naprawdę nic nie przychodzi mi na myśl. 
3. Jesteś od czegoś uzależniona? ( muzyka itp tez się liczą xD )
Od  czytania książek, komputera, robienia zakupów i słodyczy, ale przed wszystkim - przyjaciół i pisania ;3
4. Uprawiasz jakiś sport?
Nałogowe lenistwo też się liczy? :D
5. Ulubiony sportowiec?
Nie posiadam takowego.
6. Czego nie lubisz?
Ponad wszystko pozerstwa.
7. Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić?
Londyn, Paryż, Nowy York, Sydney i wiele, wiele innych...;D
8. Najlepszy film, jaki kiedykolwiek widziałaś?
Niestety rzadko oglądam ambitne filmy, wolę czytać książki więc się nie wypowiadam.
9. Jeżeli na twoim podwórku wylądowaliby kosmici i chcieliby pożreć twoja twarz, co byś zrobiła?
Czekałabym aż przybiegnie Lou i zerwie z siebie koszulę krzycząc 'Superman!'.
10. Jeżeli miałabyś jeść coś do końca swojego życia, to co by to było? (np. pizza, kurczak itp.)
Makaron <3
11. Ulubiony zespół?
Chyba nikt kto czyta tego bloga nie ma wątpliwości ;)

Moja pytania pojawią się, gdy kogoś 'nominuję'.

Dodam jeszcze, że bardzo są fajne takie różne akcje w blogosferze i dziękuję bardzo Ollie za tę 'nominację' ;)

Imagin cz. 11

Nie mogłaś się już doczekać co dla ciebie przygotował. Jednak na razie szliście sobie chodnikiem nie mogąc przestać się śmiać bo Hazza mówił jak po prostu..no po prostu ufoludek.
-O nie! Tak dobrze nie będzie! - krzyknął w końcu ze śmiechem i podbiegł do sprzedawcy balonów.
-Nigdy! Ja tego wdychać nie będę! - zrobiłaś duży krok do tyłu o mało nie przewracając 
-A kto powiedział, że będziesz musiała coś wdychać? - zapytał zadziornie po czym zaciągnął się helem z balonika i objął cię tak szybko, że nie byłaś w stanie zareagować. Wpił się swoimi ustami w twoje i nawet się nie zorientowałaś jak podzielił się z tobą cienkim głosikiem.
-Ty podstępny draniu! - pisnęłaś jak najgłośniej mogłaś przez co ludzie dookoła od razu zaczęli się śmiać. Harry się wyszczerzył po czym złapał cię za talię i poszliście dalej. Już oboje mówiąc jak istoty nie z tej planety. W sumie było w tym trochę prawdy bo przy Harrym zawsze czułaś się jakbyś była zupełnie inna od tych wszystkich ludzi wokoło.
Gdy doszliście na duży parking Hazza wyjął z kieszeni lśniącą tasiemkę i zawiązał ci ją na oczach.
-Ej! Co to ma znaczyć?- zapytałaś zdziwiona 
-To część niespodzianki powiedział H. Nie mogę nic zdradzić. 
-No cóż. Jak trzeba to trzeba. -znowu się zaśmiałaś po czym poprowadzona przez loczka wsiadłaś do samochodu. 
 Jechaliście długo w całkowitej ciszy. Gdy dojechaliście i wyszłaś z samochodu wszystkie kości zaczęły ci strzelać. 
-Hej! Tylko mi tu się nie rozleć! - usłyszałaś za plecami śmiech Harrego, jednak w jego głosie słychać było spięcie.
-Dobrze, pod warunkiem, że zdejmiesz mi to w końcu z oczu.- Hazza delikatnie odgarnął twoje włosy. Zagilgotało cię to więc drgnęłaś. Rozwiązał tasiemkę i twoim oczom ukazało się coś niesamowitego.
Mały domek calutki oświetlony mnóstwem zapalonych świeczek. Wyglądało to cudnie. Świeczki - w różnych kolorach i rozmiarach były wszędzie! W trawie, po bokach ścieżki prowadzącej do budynku i w końcu rozświetlały go od środka i od zewnątrz ustawione wzdłuż wielkich szyb. 
-Matko! To...to jest po prostu piękne! - wybełkotałaś zachwycona nie wiedząc co powiedzieć
-Naprawdę ci się podoba? - szczera radość w jego oczach i tym słodkim uśmiechu dała ci do zrozumienia jak bardzo mu na tym zależało, a więc i ile ty dla niego znaczysz. Przytaknęłaś.
-Więc chodź za mną.- powiedział i pociągnął cię za rękę w stronę domku. Weszliście na duży taras urządzony na dachu. Usiadłaś, a wtedy H wziął do ręki gitarę i siadając naprzeciwko zaczął śpiewać Little Things. Prawie się rozpłakałaś.
-Myślałam, że nie umiesz grać na gitarze! - krzyknęłaś, gdy skończył
-Poprosiłem Nialla żeby nauczył mnie tej jednej piosenki. Dla ciebie. 
-Mnie też ktoś kiedyś nauczył kilku chwytów. -powiedziałaś po czym złapałaś gitarę i zagrałaś prostą ale ładną melodię, która tak kojarzyła ci się z tym 'ktosiem'...
-Słodko się skupiasz jak to grasz. - powiedział po czym złapał cię za rękę i posadził sobie na kolanach.
-Czemu to wszystko musi być takie trudne? Na pewno podoba ci się takie życie? Nie czujesz się jak towar na sprzedaż? -zapytałaś bo te pytania męczyły cię nieustannie.
-Nie umiem ci odpowiedzieć. Wszystko dzieje się tak szybko, że nie mam nawet czasu się nad tym zastanawiać.
-Harry...muszę zadać ci to pytanie. Tylko błagam nie śmiej się. - nic nie powiedział, ale powaga w jego spojrzeniu i tak ci wystarczyła.- Czy kiedykolwiek czułeś coś więcej do jakiegoś chłopaka? No, na przykład do...no nie wiem...Louisa? Fanki mają niezłego bzika na tym punkcie.
-Kocham chłopaków naprawdę mocno. Jak braci. I czasami mam takie odczucie, że mógłbym być, z którymś z nich, ale po prostu nie mam takiej potrzeby. Myślę nawet, że mi nie jest mi przeznaczona prawdziwa miłość. - nie miałaś mu za złe tych słów. Bo ty też nie traktowałaś tego 'związku' z Hazzą poważnie. Dzisiaj, gdy pocałował cię żeby wpuścić do twoich ust hel paparazzi na pewno napstrykali wam mnóstwo zdjęć. Ale miałaś to gdzieś. Nie obchodziło cię co o tobie czy Harrym napiszą, jakie zdjęcia pokażą się w internecie albo gazetach. Jeśli chciałaś coś wiedzieć to pytałaś jego. Byłaś pewna, że on zawsze jest z tobą szczery. Trudno było ci określić realację między wami. Byłaś w nim zakochana, ale go nie kochałaś.
-Zakochałam się w tobie, wiesz?
-Ja w tobie zakochałem się już dawno. 
-Ale nie kochamy się chyba, prawda? - na te słowa loczek przytaknął po czym dodał
-Słowa 'Kocham cię' powinny być wypowiedziane do tej jednej, jedynej osoby w życiu. Dojrzale i gdy jest się pewnym, że nadszedł już moment na zatrzymanie się w kadrze. -ktoś inny mógłby tego nie rozumieć. Ty rozumiałaś doskonale.
-Chyba jesteśmy rozbitkami. Myślisz, że kiedykolwiek znajdziemy w końcu to czego szukamy?
-Mógłbym odpowiedzieć ci na to pytanie gdybym wiedział czego szukam. - w jego słowach usłyszałaś swoje myśli.
---
-Opowiedz mi o swoich tatuażach. Chciałabym wiedzieć co każdy z nich dla ciebie oznacza. -poprosiłaś, a zielonooki odkrywał przed tobą po kolei kolejne malutkie cząstki siebie. Byłaś zdziwiona, że umie o każdym coś opowiedzieć. Każdy wiązał się z jakąś historią. 
-Chyba mam pomysł na nasze jutrzejsze spotkanie. -powiedziałaś, gdy skończył po czym powiedziałaś mu na ucho swój plan jak gdyby ktoś mógł was usłyszeć.


-----

Hhahah troszkę tak nostalgicznie wyszło i niespójnie, ale nie moja wina. Taki mam dzisiaj humor. :|

sobota, 10 listopada 2012

Imagin cz. 10 dla pań S i O ;3

Na stacji metra czekały dwie dziewczyny. Jedna, bardzo wysoka wyglądała na zniecierpliwioną i zezłoszczoną. Brązowe włosy miała związane w luźny koczek. Miała na sobie luźną bluzę z kokardką, czerwone rurki i conversy z flagą Wielkiej Brytanii. Druga, niższa siedziała znudzona na wielkiej, niebieskiej walizie. Jasnobrązowe włosy upięte miała w zadziorną kitę, którą właśnie poprawiała.
-Hej! O której ty byłaś umówiona z tą babcią, co? - zapytała 
-No godzinę temu miała być! - krzyknęła wysoka
-To co ona ma sklerozę czy jak? 
-Jeju! Nie wiem. O co chodzi?! Nie mogę się do niej dodzwonić!!!

Nagle rozległy się straszne piski. Z metra wysiadł właśnie ktoś kto został natychmiast obklejony przez krzyczące fanki i paparazzi. Słychać też było głośny dziewczęcy śmiech.

---

To było zabawne. Po imprezie u Grace postanowiłaś, że codziennie z Harrym będziecie robili razem coś głupiego. Chociaż przez pół godziny. To było zaskakujące jak szybko reagowaliście na swoje wzajemne wiadomości. Harry się wymykał i spotykaliście się w ustalonym miejscu. To był zwykle najfajniejszy czas w ciągu całego dnia.

Od tamtej parapetówki minął tydzień. Nie uważaliście się za parę. Przynajmniej oficjalnie. Chodziliście za rękę, przytulaliście się za to nie całowaliście bo nie mieliście zamiaru dzielić się tym wszystkim z całym światem, a przez to, że Hazza był bardzo zapracowany nie mieliście dużo czasu dla siebie. Nie chciałaś być też częścią jego kariery. Nie udzielałaś wywiadów (chociaż przez ten tydzień napłynęło naprawdę wiele propozycji), nie pchałaś się do sesji czy na imprezy. Bardzo ci to odpowiadało. Zyskałaś wyjątkowego przyjaciela, z którym mogłaś po prostu...tworzyć wspomnienia.
Tego dnia namówiłaś go abyście przejechali się razem metrem po całym Londynie i patrzeli na reakcję ludzi. Robili takie zwykłe rzeczy - pytali o godzinę, prosili o gumę czy pożyczenie monety.
To było w tym najzabawniejsze, że wiele osób nie wiedziało z czego się tak śmiejecie, a przecież przed nimi stał milioner. Nastolatek, który był sławny na całym świecie, i za spotkanie z którym tysiące fanek dałyby się pokroić.
Właśnie wyskoczyliście z metra gdy oblazły was piszczące dziewczyny i paparazzi. Robiliście głupie miny do zdjęć, udawaliście, że nie wiecie o co chodzi. Gdy Harry był z tobą to był czas tylko dla ciebie. Żadnych autografów. Żadnych zdjęć.
Nagle, gdzieś na końcu stacji zobaczyłaś dwie, bardzo znajomo wyglądające dziewczyny. Patrzyły w stronę tłumku zaciekawione. I wtedy je rozpoznałaś. Sandra i Oliwia! Przyjaciółki z Polski, z którymi nie utrzymywałaś kontaktu odkąd wyjechałaś bo wiedziałaś, że nie wrócisz więc nie miało to większego sensu. Rzuciłaś się w ich stronę. Hazza nie wiedząc co się dzieje pobiegł za tobą wyszczerzony.
-Boże! Dziewczyny! Ile to czasu minęło?!- rzuciłyście się sobie w objęcia. One też nie mogły w to uwierzyć.
-[T.I]? - zapytała niższa Oliwia po czym zaczęła się śmiać. - Wierz mi, że my bardziej.
-Jeju! Ale co wy tu właściwie robicie? Na stacji metra w Londynie!- zapytałaś
-No jak to co? Czekamy na babcinkę Sandry, która o nas najwyraźniej zapomniała. - Sandra zrobiła przepraszająca minę. Roześmiałaś się. Po czym przypomniałaś sobie o loczku stojącym za twoimi plecami.
-A, no właśnie! To jest Harry. Harry, to są Sandra i Oliwia. Moje przyjaciółki z Polski.
-Miło mi poznać. -powiedział do dziewczyn z rozbrajającym uśmiechem
-Nie no, nie mogę! - krzyknęła Oliwia. W ogóle się nie zmieniła. Pewnie wciąż miała fazę na 1D. Zaśmiałaś się w myślach.
-Z czego? - zapytałaś udając, że nie widzisz w tej sytuacji nic nadzwyczajnego
-No jak to z czego?! Chodzisz z Harrym!!! 
-Spokojnie, spokojnie. Czy ktoś tu mówił coś o chodzeniu? - w tym momencie Hazza dał ci buziaka w policzek po czym pokazał swoje urocze dołeczki.
-No nieee. Ale czad i tak. - Oliwia nie mogła się opanować. Zrobiła się cała czerwona. 
-Słońce, musimy niestety lecieć. -powiedział smutnym głosem zielonooki patrząc na komórkę. No tak, cudowne pół godziny dobiegło końca. 
-Dobra. -powiedziałaś patrząc na niego. Po czym dodałaś - A gdzie szanowna babcia mieszka Sandrulu? - uwielbiałaś tak na nią mówić. Sandra podała adres po czym odparłaś. - To po drodze do studia. Moglibyśmy odwieźć dziewczyny? - zapytałaś słodko. 
-Nie ma problemu. To akurat mogę dla ciebie zrobić.
-To co wy na to?
-No zajebiście! - krzyknęły razem
-Czyli mamy odpowiedź. H, gdzie zostawiłeś samochód? -spytałaś loczka
-Jest pewnie gdzieś nad nami.- odpowiedział pokazując na schody do wyjścia z metra. 
-No to idziemy! - krzyknęłaś po czym w czwórkę wyszliście na ulicę
Hazza władował rzeczy dziewczyn do bagażnika i pojechaliście pod wskazany adres. 
-Dzięki wielkie za podwózkę i mega miłe spotkanie! - krzyknęła Oliwia, gdy się żegnaliście.
-Nie ma sprawy. Musimy się jeszcze kiedyś spotkać! - odpowiedział H i ruszyliście w stronę studia.

---
Siedziałaś pod pokojem nagrań i piłaś smakowitą kawę z toffi. Hazza oczywiście się spóźnił ale wszyscy byli przyzwyczajeni. Rzadko towarzyszyłaś mu w takich chwilach, ale była sobota, a ty nie miałaś żadnych planów no i w końcu - obiecał ci jakąś niespodziankę.
Siedziałaś już godzinę, więc jako, że ci się nudziło postanowiłaś zrobić coś głupiego. 
Wyszłaś przed budynek szukając jakiegoś pomysłu, gdy zobaczyłaś sprzedawcę balonów z helem. To było to! Kupiłaś kilka baloników dostając drugie tyle gratis.
Przebiegłaś przez korytarzyk dla ochrony i w ten sposób weszłaś osobnym wejściem na dach budynku. Szybko znalazłaś wyloty od klimatyzacji. Kiedyś pomagałaś pewnemu chłopakowi...no właśnie. Zresztą teraz to nieistotne. Ważne było to, że znałaś się na klimatyzacjach. Szybko znalazłaś odpowiednią rurę prowadzącą do pokoju nagrań. Na szczęście było całkiem bezwietrznie. Zaczęłaś po kolei rozwiązywać baloniki i wpuszczać hel do tłoczni z wiatraczkiem, która kierowała powietrze do klimatyzacji w tym konkretnym pomieszczeniu, o które ci chodziło. Gdy wypuściłaś hel ze wszystkich baloników nie mogąc opanować się od śmiechu wbiegłaś z powrotem do budynku zatrzaskując za sobą drzwi od wejścia na dach. Wbiegłaś do sali roześmiana. Nikt nawet na ciebie nie spojrzał. Wszyscy byli skupieni na inny problemie. 
-Co się stało?
-Ej, chłopaki! Nie wygłupiać się!
Chłopcy po nawdychaniu się helu nie byli w stanie śpiewać normalnym głosem. 
-To chyba koniec nagrań na dziś! - krzyknęłaś szczerząc się. Hazza od razu do ciebie wyskoczył. 'Spryciula' szepnął ci na ucho cieniutkim głosem, gdy wychodziliście. Wiedziałaś, że Paul będzie wściekły. Że wiele innych osób też będzie wściekłych. Ale to jego uśmiech się dla ciebie liczył. I to, że przy nim czułaś się jak w śnie. Naprawdę mogłaś teraz robić wszystko.

---
Starałam się wszystko wpleść a w akcję więc czytajcie dalej, bo będzie więcej!

Imagin cz. 9

'Hey baybe!
FUCK THE WORLD!
You're perfect to me...'

Gdy wróciliście impreza wciąż trwała w najlepsze. Harry nie chciał cię puścić ani na moment, ale byłaś zmęczona tym szalonym dniem i to o czym marzyłaś to szybki prysznic i wygodny materac. No i może jeszcze ktoś do towarzystwa...
-Harry, idę wziąć prysznic i się przebrać w coś wygodnego. Zaczekaj na mnie u Grace. - próbowałaś przekrzyczeć muzykę i przez chwilę ukłuło cię jego niewidzące spojrzenie. A może chciał zostać i się zabawić? Zrobiło cię się przykro. Tak, jednak tu była między wami przepaść. - No, chyba, że chcesz jeszcze potańczyć czy coś... -dodałaś szybko
-A ty chcesz? - zapytał, na szczęście w jego głosie nie było nic niepokojącego. Jak zwykle sama słodycz.
-Niekoniecznie. -odparłaś
-W takim razie ja też nie. -powiedział po czym uśmiechnął się i dał ci ręką znać, że idzie do pokoju Grace aby tam na ciebie zaczekać. Odetchnęłaś z ulgą po czym pobiegłaś do łazienki.
Gdy weszłaś do pokoju kuzynki Hazza siedział na poduchach przy oknie. Usiadłaś na przeciwko niego i zapatrzyłaś się w ten nocny krajobraz. 
-Nie chciał byś czasami wrócić do czasów kiedy nie byłeś sławny? - zadałaś pytanie, które wzięło się w twojej głowie nie wiadomo skąd. Zastanawiał się dłuższą chwilę po czym odpowiedział
-Nie chciałem dopóki nie spotkałem ciebie. Uświadomiłem sobie teraz, że byłem dotychczas marionetką w rękach menagerów nawet tego nie zauważając. Dopiero teraz poczułem się wolny, ale wiem, że to nie potrwa długo. Co chwila mamy jakieś koncerty, spotkania, sesje, wywiady. W sumie chłopaki chyba też to czują. Staramy się być sobą, robić coś głupiego żeby nie zwariować, ale nie na tym to powinno polegać. -rozumiałaś go i jego smutek. Teraz pewnie czuł motyle w brzuchu tak samo jak ty. Jutro znowu będzie rozchwytywaną gwiazdą. Miał wolny jeden dzień w tygodniu i tak naprawdę tylko przez ten jeden dzień żył. Bo w pozostałe dni inni żyli za niego. To było straszne.
-No to musimy coś z tym zrobić. Chciałabym żebyś mógł na co dzień robić też coś dla siebie.
-Mmm...-odpowiedział tylko bo tak jak ty zdawał sobie sprawę, że teraz jego życie należy do kogoś innego i jest wiele osób, których on nie może zawieść. Przysunęłaś się do niego i oparłaś głowę o jego tors. Objął cię ramionami i mocno przytulił. Siedzieliście tak wpatrzeni w to miasto, dzięki któremu się poznaliście i rozmyślaliście o tym dlaczego akurat tak potoczyły się wasze losy.
Grace i Brian leżeli na dużym materacu, który służył G za łóżko. Gdy postanowiliście z Hazzą także się położyć podeszłaś do swojej kuzynki. Spała z uśmiechem na ustach. Ona zawsze jest szczęśliwa. pomyślałaś. Postanowiłaś zrobić jej jednak przysługę i zdjęłaś jej czarne rajstopy z wymyślnymi ściegami, które z pewnością zostawiły by na jej nogach nieprzyjemny ślad, bransoletkę i kolczyki (jak ona mogła się w tym żelastwie położyć?!) po czym przykryłaś ich kocem. Hazza pomógł wyjąć ci zapasowy materac ze schowka za szafą i złączyliście go z ich materacem po czym od razu się położyliście. Dzięki Bogu, gdy się kąpałaś loczek zmienił koszulę i rurki na jakiś wygodny dres, który prawdopodobnie wziął ze sobą. Wtuliliście się w siebie i H przykrył was kocem. Naprawdę, miałaś wrażenie, że ta chwila mogłaby trwać wieczność. On delikatnie gładził cię po plecach odgarniając kosmyki włosów i na zmianę dawał czułe całusy w ramię. Naprawdę bardzo nie chciałaś żeby Londyn znów budził się po tej nocy do życia bo niestety wiedziałaś, że twój związek z H będzie wymagał wielu poświęceń.

---
Taki średni, zastanawiałam się czy dodać czy od razu przeskoczyć do 'miesiąc po' ale postanowiłam jednak pociągnąć ten wątek.